O autorze
MiTo otworzyliśmy w sierpniu 2011 roku. To jest restauracja, kawiarnia, księgarnia, kiosk, galeria sztuki najnowszej, biuro architektoniczne… ale przede wszystkim miejsce spotkań, dyskusji, dobrej zabawy, miejsce, które nie boi się różnorodności, wyzwala twórczą energię, apolityczne, tolerancyjne, homo&hetero friendly, otwarte na ludzi otwartych, poszukujących dobrego życia.

Dowódca grupy w Afganistanie strzelał do wroga… aparatem

Strzelać do wroga można tylko w obronie własnej, strzelać migawką aparatu tylko w tajemnicy przed przełożonymi. Nie ma strzelania bez fotografii i nie ma fotografii bez strzelania. Gdy jest „robota” do wykonania – objazdy, patrole, zabezpieczenie miejsc i ludzi, kontrola przestrzeni i czasu, rozdawanie darów, wybudowanie szkoły… żołnierze karnie ruszają w teren wyposażeni w tony obowiązkowego sprzętu i jeden sprzęt nadobowiązkowy – aparat fotograficzny. Wśród nich Grzegorz Banaszak, dowódca grupy, w stopniu chorążego, najlepszy fotograf wśród żołnierzy, najlepszy żołnierz wśród fotografów.

W Afganistanie niemal każdego dnia ryzykował życiem, teraz decydując się na wystawę w MiTo ryzykuje swoją karierą. Nie ma strzelania bez fotografii – mimo zakazu wykonywania jakichkolwiek zdjęć na terenie bazy i poza nią, większość wojskowych nosi ze sobą aparat pragnąc uchwycić zdarzenia, do których nikt nie ma dostępu. Nie ma fotografii bez strzelania – bo choć widząc relacje z oblężonego miasta często zmieniamy kanał, sądząc, że uczestniczymy raczej w jakiejś wirtualnej grze, wciąż jednak nic tak nas nie dotyka (odpycha i przyciąga zarazem) jak widok cudzego cierpienia. Widzieliśmy wiele, zbyt wiele: rozrąbane ciała, gwałcone ciała, śmierć jednego człowieka i śmierć milionów ludzi, widzieliśmy już niemal wszystko.

Każda wojna miała swoich fotografów, i każdy fotograf ma teraz swoją wojnę. W pewnym momencie to on właśnie stał się prawdziwym żołnierzem, bohaterem, jedynym sprawiedliwym wśród walczących zawsze w słusznej sprawie, jedynym, który zachował godność i chwałę wojownika z dawnych przed-nowoczesnych wielkich batalii. Może nadszedł wreszcie czas, by prawdziwy żołnierz stał się fotografem?

Grzegorz Banaszak strzelając do wroga nie zastanawiał się, rzecz jasna, nad słusznością swych wyborów, broń Boże !!!, po prostu, jak inni, posłusznie wykonywał rozkazy. Dopiero strzelając zdjęcia wziął pełną odpowiedziałność za to, co robi, dopiero teraz z wielką precyzją wybierał swój cel, bo chciał – jak sądzę – zastrzelić samą wojnę. Shooting Afghanistan to relacja żołnierza, który musiał porzucić broń, aby odnaleźć drogę do Domu.


Dotąd mówiłem dużo o przemocy właściwej samej fotografii, o jej rozbuchanej perwersji, ukrytej manipulacji, o zbrodni realnej i symbolicznej jakiej dopuszcza się każde zdjęcie.

Teraz chciałem Wam opowiedzieć o tym, że fotografia może być modlitwą, – bo to, czego dokonał Grzegorz jest w gruncie rzeczy rozpaczliwą próbą zbawienia człowieka – ale opowiedzieć o tym, to zastrzelić samą fotografię.


sewer szymon

Shooting Afghanistan. Otwarcie wystawy fotografii Grzegorza Banaszaka we wtorek 1.10.2013 o 20:00 w MiTo
Trwa ładowanie komentarzy...