O autorze
MiTo otworzyliśmy w sierpniu 2011 roku. To jest restauracja, kawiarnia, księgarnia, kiosk, galeria sztuki najnowszej, biuro architektoniczne… ale przede wszystkim miejsce spotkań, dyskusji, dobrej zabawy, miejsce, które nie boi się różnorodności, wyzwala twórczą energię, apolityczne, tolerancyjne, homo&hetero friendly, otwarte na ludzi otwartych, poszukujących dobrego życia.

Pudelek w galerii? Sensacja, plotka, komentarz

Plakat wystawy MiTo. Mobilna Farma Pudli Łukasza Błażejewskiego
Plakat wystawy MiTo. Mobilna Farma Pudli Łukasza Błażejewskiego
Na razie jest ich zaledwie 54. Imię ojca nieznane – propotyp z papieru ukrywa się od jesieni 2007 roku w piwnicach ASP we Wrocławiu. Imię matki tyleż głośne, co głośno napiętnowane – ogromny (1,5 metra długości i tyle samo wysokości), wykonany z papierowych rur do odlewania betonu, najważniejszy uczestnik I edycji Procesji Mojego Ciała w 2010 (za co poszukują go władze kościelne i państwowe), pojawia się na przemian w garderobie Teatru Nowego w Krakowie i w pobliskim klubie COCO.

4 w transporcie do MiTo doznały poważnych obrażeń (firma kurierska DPD niechętnie łoży na ich rehabilitację), póki co, tylko jednego z nich (białego w czarnej koronce) udało się przywrócić do życia. 3 skradziono w niewyjaśnionych okolicznościach, w nadziei na odzyskanie podajemy ich numery: 032 033 034, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? 12 utworzyło kościół spudlonej wiary i uporczywie a bezskutecznie walczy w sądzie o jego rejestrację. 9 wykastrowano po tym jak 4 wyszły na spacer i wróciły z 4 innymi. I wreszcie, 17 znalazło swych właścicieli a wśród nich znaleźli się politycy z pierwszych stron gazet, uczeni, dziennikarze, drobni przedsiębiorcy oraz słynni dizajnerzy. Ostatni (jeśli dobrze liczymy), jedyny bez numeru, to sam Łukasz Błażejewski, scenograf, malarz, projektant, Dyrektor Kreatywny i opiekun galerii promującej młodych twórców sztuk wizualnych w Teatrze Nowym, absolwent wrocławskiej ASP, stypendysta w Institut d’arts visuels w Orleanie i École nationale supérieure des beaux-arts w Paryżu.



Każdy z nich posiada numer seryjny, za którym kryje się całe bogactwo niepowtarzalnego stylu, różnorodność usposobienia, pojedynczość biografii, każdy ma jakiś atrybut (kółka, skrzydła, kolaż z twarzy modelek, klawiatura, rogi, muszka, futrzane pończochy…), każdy nosi w sobie ślad swych narodzin, ale i historie swych przyszłych właścicieli. Nikomu nie są potrzebne (czym pudel wśród psów, tym artysta wśród ludzi), a jednak wymyślono już dla nich całkiem praktyczne zastosowanie: wieszak na kapelusze, wazon na kwiaty, wezgłowie, superniania, przewodnik po Schwarzwaldzie, inne, o których mówić nie wypada. Jedno nie ulega wątpliwości, te pudle budzą silne emocje, jednych wpędzają w popłoch i zakłopotanie, innych irytują a jeszcze innych (i tych jest najwięcej) ciekawią a nawet fascynują.

Mobilna Farma Pudli opuszcza Kraków (pojawi się tam raz jeszcze na polsko-niemieckiej wystawie „Identity”), przenosi się do Warszawy, do MiTo, w drodze do Gdańska (chcą tam konkurować z krasnalami), Paryża (wystawa zbiorowa Arkifuse na Montmartrze), Berlina i Barcelony.

wernisaż wystawy w MiTo w najbliższą sobotę, 12 maja.

Piotr Seweryn Rosół
Trwa ładowanie komentarzy...