Pudelek w galerii? Sensacja, plotka, komentarz

Plakat wystawy MiTo. Mobilna Farma Pudli Łukasza Błażejewskiego
Plakat wystawy MiTo. Mobilna Farma Pudli Łukasza Błażejewskiego
Na razie jest ich zaledwie 54. Imię ojca nieznane – propotyp z papieru ukrywa się od jesieni 2007 roku w piwnicach ASP we Wrocławiu. Imię matki tyleż głośne, co głośno napiętnowane – ogromny (1,5 metra długości i tyle samo wysokości), wykonany z papierowych rur do odlewania betonu, najważniejszy uczestnik I edycji Procesji Mojego Ciała w 2010 (za co poszukują go władze kościelne i państwowe), pojawia się na przemian w garderobie Teatru Nowego w Krakowie i w pobliskim klubie COCO.

4 w transporcie do MiTo doznały poważnych obrażeń (firma kurierska DPD niechętnie łoży na ich rehabilitację), póki co, tylko jednego z nich (białego w czarnej koronce) udało się przywrócić do życia. 3 skradziono w niewyjaśnionych okolicznościach, w nadziei na odzyskanie podajemy ich numery: 032 033 034, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? 12 utworzyło kościół spudlonej wiary i uporczywie a bezskutecznie walczy w sądzie o jego rejestrację. 9 wykastrowano po tym jak 4 wyszły na spacer i wróciły z 4 innymi. I wreszcie, 17 znalazło swych właścicieli a wśród nich znaleźli się politycy z pierwszych stron gazet, uczeni, dziennikarze, drobni przedsiębiorcy oraz słynni dizajnerzy. Ostatni (jeśli dobrze liczymy), jedyny bez numeru, to sam Łukasz Błażejewski, scenograf, malarz, projektant, Dyrektor Kreatywny i opiekun galerii promującej młodych twórców sztuk wizualnych w Teatrze Nowym, absolwent wrocławskiej ASP, stypendysta w Institut d’arts visuels w Orleanie i École nationale supérieure des beaux-arts w Paryżu.

Każdy z nich posiada numer seryjny, za którym kryje się całe bogactwo niepowtarzalnego stylu, różnorodność usposobienia, pojedynczość biografii, każdy ma jakiś atrybut (kółka, skrzydła, kolaż z twarzy modelek, klawiatura, rogi, muszka, futrzane pończochy…), każdy nosi w sobie ślad swych narodzin, ale i historie swych przyszłych właścicieli. Nikomu nie są potrzebne (czym pudel wśród psów, tym artysta wśród ludzi), a jednak wymyślono już dla nich całkiem praktyczne zastosowanie: wieszak na kapelusze, wazon na kwiaty, wezgłowie, superniania, przewodnik po Schwarzwaldzie, inne, o których mówić nie wypada. Jedno nie ulega wątpliwości, te pudle budzą silne emocje, jednych wpędzają w popłoch i zakłopotanie, innych irytują a jeszcze innych (i tych jest najwięcej) ciekawią a nawet fascynują.

Mobilna Farma Pudli opuszcza Kraków (pojawi się tam raz jeszcze na polsko-niemieckiej wystawie „Identity”), przenosi się do Warszawy, do MiTo, w drodze do Gdańska (chcą tam konkurować z krasnalami), Paryża (wystawa zbiorowa Arkifuse na Montmartrze), Berlina i Barcelony.

wernisaż wystawy w MiTo w najbliższą sobotę, 12 maja.

Piotr Seweryn Rosół
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj