• Żurawiecki z kiecką i bez kiecki. Koniec gejowskiej utopii

    Najsmutniejsze w tej super zabawnej historii nie jest nawet to, że jej bohaterowie oddają się tak chętnie marzeniu o powrocie do czasów sprzed emancypacji, ale to, że emancypacja oznacza tu nieuchronny schyłek literatury gejowskiej (cokolwiek ta literatura miałaby oznaczać). Nie dość, że nie można zamieszkać w Lolelaj (także i w sensie całkiem dosłownym: ten, który chce zostać po zamknięciu lokalu, w końcu zostaje wyrzucony), to dopiero koniec wyobrażonej podróży do Lolelaj okazuje się początkiem prawdziwej bezdomności. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kobiety i zbrodnia

    Co sprawiło, że typowa kobieta dzieląca swój czas pomiędzy rodzinę i pracę, postanawia postawić wszystko na jedną kartę i zmienić swoje życie? Co powoduje, że kobiety budują coraz mocniejszą pozycję wśród bestsellerowych autorów powieści kryminalnych? Co najbardziej intryguje je w zbrodni, morderstwie, śmierci? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Bohater najgorszego sortu

    Urodził się 3 czerwca 2012 roku. Trzy lata później, 4 listopada 2015, debiutował w znanym krakowskim wydawnictwie poświęcając sobie książkę, właściwie to ledwie jakiś kołonotatnik. Dzisiaj, dwa tygodnie przed piątymi urodzinami będzie miał w MiTo swoją wystawę, na której po raz pierwszy pokaże naprawdę wszystko. Ukochany Małgorzaty Halber, której przedstawiać od jakiegoś czasu nie trzeba, sam w jej cieniu ukrywa się przed światem. Właściwie nikt nie zna jego imienia, ale wszyscy mówią o nim – bohater. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Łukasz Orbitowski w MiTo

    Niewyjaśnione samobójstwa taksówkarzy. Droga widziana tylko przez nielicznych. Spalony blok z lokatorem, którego nie powinno w nim być. Przekręt wystawiający przyjaźń na próbę. Przesyłka na zawsze odmieniająca życie doręczyciela… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Reżyser "Ekscentryków" wydaje powieść !

    Początek roku 2016 należy do Janusza Majewskiego – ukazuje się jego nowa powieść, a do kin wchodzi nagrodzony Srebrnymi Lwami na Festiwalu Filmowym w Gdyni obraz Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy, ekranizacja powieści Włodzimierza Kowalewskiego. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wystawa w cieniu tragedii "Charlie Hebdo"

    Na początku było „Campo di Fiori” Czesława Miłosza, w szkole czytane bez większego zapału a później czytane z prawdziwym przerażeniem. Potem były studia na Akademii, kształtowanie własnego języka w gąszczu klisz i konwencji, próby zapisu niepowtarzalnego doświadczenia w formie czytelnej dla wszystkich. Wcześniej i później były podróże, dalekie i bliskie, poszukiwanie porozumienia i zderzenie z radykalną innością. Była wreszcie miłość i było ślubowanie komuś, kto pojawił się skądinąd i przynależał do innego porządku wyobrażeń niż ona. Agnieszka Żak-Biełowa ma wiele powodów, by wierzyć w możliwość dialogu między kulturami, akurat tyle samo, by stracić tę wiarę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Potworzone. Sztuka Leszka Bartkiewicza

    Dlaczego nie stworzone, tylko potworzone? Z natury swej nienaturalne, za małe, za duże, zawsze nie dość. Jeśli już, to jedynie w jakiejś mierze. Postaci ociężałe, pokraczne, nie trzymające się w ryzach, bez formy, bez właściwości, bezużyteczne, bezsensowne. Wprzęgnięte w mechanizm, który jest im obcy, w tryby zranień i upokorzeń, potykające się na każdym kroku, ubezwłasnowolnione. Nadwyrężone, naciągnięte, zwichnięte. Tu skrzyżowane nogi, tam skrępowane ręce, usta szeroko otwarte, a jakby zakneblowane. Zaplątane we własne linie, zamknięte w klatce własnego ciała, zastygłe w geście masochisty, w zdarzeniu swym jakże nachalnym, całkiem niewydarzone. Pomiędzy nimi ściana, mur, beton. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Tomas MAYER i jego liczby

    Z pewnością chodzi mu o magię liczb. Ale ich magia daleko przekracza ich symbolikę. Tu metafora odkrywa swą zapoznaną dosłowność, abstrakcja się ucieleśnia, pojęcia nabierają fizyczności swych desygnatów. Tomas MAYER wcale nie jest malarzem metafizycznym, bo w metafizyce odnajduje to, co NIEOBLICZALNE. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jesteśmy inni, ale jesteśmy też tacy sami. Życie codzienne rodzin homoseksualnych

    We Love – czy ktoś jeszcze w to wątpi? Owszem, słyszymy wciąż o jakiejś skłonności albo i przypadłości, a nawet o perwersji, chorobie, grzechu… a nie o miłości. We Make – i temu nikt przecież nie zaprzeczy, nawet w Polsce, gdzie dzieje się to mimo braku stosownych regulacji prawnych. A jednak, w umysłach i wyobrażeniach wielu założenie rodziny mimo wszystko pozostać ma na zawsze przywilejem heteryków. We Exist – po prostu żyjemy, jesteśmy inni, to fakt, ale jesteśmy też tacy sami, mieszkamy obok Was i nie będziemy tego ukrywać, bo najpierw musicie nas zobaczyć, by później nie zwracać już na nas szczególnej uwagi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gdzie jest STASYS?

    Jest wszędzie i zewsząd się wyłania. Przecież nie można GO nie znać, nie można GO pomylić z Dwurnikiem, Nowosielskim, Dudą-Graczem (a właśnie w tym zacnym towarzystwie zwykło się GO umieszczać). I kto chciałby pominąć STASYSA w dyskusji o polskiej sztuce XX i XXI wieku, ten spotka się z niezrozumieniem, przynajmniej starej gwardii krytyków. A jednak, i właśnie dlatego, że zbyt znany, powszechnie ceniony, zbyt bliski i oswojony, wydaje się dziś całkiem zapomniany. CZYTAJ WIĘCEJ